środa, 1 kwietnia 2015

Beauty | Recenzja Sleek + make up

Witam wszystkich! W poniedziałek w moje łapki wpadł cudowny prezent od mojego chłopaka. Tak moje panie tu jest moment na zazdrość! Dostałam paletkę cieni od Sleeka - Oh, so special! O palecie marzyłam już od dawna (niby tak profesjonalnie). Po raz kolejny mogę wam powiedzieć, że marzenia się spełniają, nawet takie malutkie! Dzisiaj mam dla was mini recenzję i makijaż z wykorzystaniem Sleeka. Już niedługo kolejny w bardziej odważnym kolorze!


W palecie znajduje się 12 ceni zmineralizowanych, czyli powinny być mocno widoczne na powiece. Intensywność koloru jest zadowalająca, chociaż nie porażająca. Jak się przekonacie na dole fioletowy błyszczący cień okazał się być ciemno brązowym. Cieszę się, że w końcu mam czarny matowy cień, który na prawdę się przydaje! Cienie lekko się osypują, ale nie jest do wielka tragedia. Błyszczące drobinki nie wpadają na matowe cienie, tak jak to miało miejsce w mojej mini paletce Rimmela. Wystarczy tylko nabrać ich troszkę więcej i otrzepać pędzelek, wtedy cień w opakowaniu jest czysty. Pamiętajcie też żeby nie szurać po cieniu tylko delikatnie przykładać pędzelek czy pacynkę!



Pośród 12 kolorów znajdują się dwa bazowe, dwa do załamania i nawet dwa, które można użyć do brwi. Pacynka jest bardzo solidnie wykonana, ale nawet to mnie nie zachęci do jej używania - wolę pędzle. To małe cudeńko kosztowało 37 zł i uważam, że za taką cenę jakość jest bardzo dobra. Niestety nie jestem znawcą, więc nie przytłoczę was chemiczno-technicznymi szczegółami. Zwykli 'make up lover' jak ja będą zadowoleni. Ogromnym plusem jest duże lusterko, które zdecydowanie pomoże, gdy zabierzesz swojego Sleeka w podróż dookoła świata. (:


Makijaż, który próbowałam stworzyć miał z zamysłu wykorzystać ten piękny fioletowy kolor. Niestety w moich rękach stał się on brązowy i wyszło mocne smokey eye. Mam nadzieję, że wam się spodoba i doczekacie się kolejnego, tym razem już w kolorze! Paletka była zamówiona z Bodyland.pl - serdecznie polecam. (:


Chyba idzie mi coraz lepiej, szczególnie w tych brązach, ZNOWU! Obiecuję, że wykażę więcej kreatywności. Oczko pomalowane 'fioletowym' cieniem z palety i wykończone czarnym linerem. Jeżeli ktoś ma wielkiego hejta i szuka syfów na mojej twarzy to mogę śmiało powiedzieć, że ZNIKAJĄ! Ogromnie polecam całą serię Ziaji, o której wspomniałam TUTAJ. Zacznijcie od pielęgnacji, a potem można się bawić całą resztą. 


 Mój makijaż nawet się nie umywa co do ostatniego cudeńka Agaty, które mogliście oglądać w ostatnim poście (dla tych którzy ominęli LINK), ale mam nadzieję, że idzie w dobrym kierunku. Trzymajcie za mnie kciuki, bo matura się zbliża, a za oknem tornado. Nie wiem co gorsze. Buźka i do następnego!