sobota, 6 września 2014

AfterParty | O tym jak poznałam nowe słówko.

Skończyły się wakacje i może ja w końcu też się wezmę do roboty. Jestem na siebie niewyobrażalnie zła za to, że zrobiłam tu taką "postową" dziurę! A wręcz dziuryszczę! Nie ma tego złego co by blah blah blah. Po ostatniej mojej sesji z Agatą odezwało się do mnie parę osób i wprost nie mogę się doczekać co razem wam przedstawimy. Na razie to wszystko niespodzianka, ale no jaram się fest. Mogłabym napisać, że mam mnóstwo pomysłów na następne wpisy, pełno czasu ale

demagogia «sposób pozyskiwania zwolenników polegający na odwoływaniu się do ich emocji, oczekiwań i na składaniu nierealnych obietnic»

Tak więc... no ekhm... zapraszam na dzisiejszą dawkę mnie.






Tak właśnie wyglądał mój ostatni dzień wakacji. Muszę przyznać, że o ile na myśl o wszelakich lekturach szkolnych zaczyna mnie skręcać w środku, to ciepła wanna z pianą i ulubioną książką jest najlepszym relaksem. Mam tylko jedno "ale", wanna by mogła być podgrzewana bo po 327 stronach woda zrobiła się zimna. Wasz ulubiony sposób na odpoczynek? Czekam w komentarzach.










Sierpień sierpniem ale halo! W pewnym momencie założyłam swój putinowski płaszcz bo zamiast Polski zrobiła nam się Syberia. Podczas kiedy teoretycznie mogłabym wylegiwać się na plaży, w praktyce chowałam nos w futerko. Jak to mawiał George "dablju" Bush - Global warming is real!











Wraz z końcem sierpnia skończyłam swoją pracę w lumpeksie. Było warto? Oj tak. Odchodząc zabrałam milion ton ciuchów, które jakbym miała pokazać to zaspamowałabym wszystkie serwery google. Żeby nie było tak łatwo mam nową mini pracę i tak, będę narzekać jak to nie mam czasu. Podobno pierwszy miesiąc szkoły jest najgorszy. Ja przeżyłam dwa dni, 8h mówienia o maturze i 4 długie przerwy na jedzonko. Czy ktoś ma guziczek "School OFF"?






Spodnie po prawej to jedna z moich "sklepowych" zdobyczy i nowinek w szafie. Jakby tego było mało to mój pierwszy ciuch z Zary i przy okazji pierwsze spodnie w garderobie. Kupione z myślą o dniach kiedy mam ochotę włożyć sobie papierową torbę na głowę i przeczołgać się przez tę dobę jak najszybciej. Spodnie mają dobry poślizg, przeczołgam się w rekordowym czasie. Tak więc oprócz "ubrania" kupiłam sobie +15 do szybkości, +8 do wygody i -2 do miejsca w szafie, no cóż, nie można mieć wszystkiego.






Wyprzedaże trwają w najlepsze, więc radzę wam zapolować. Wczoraj kupiłam dwie bluzki za 8 zł, wczoraj pokochałam NewYorker. O ile za każdym razem jak wchodzę do galerii i zauważam chłopaczków z niebieskimi grzywkami i dziewczyny w wieku 13 lat z cyckami na wierzchu (tak, zazdroszczę bo mają większe niż ja) to mam ochotę wyjść stamtąd i trzasnąć drzwiami. Niestety w Kaskadzie są drzwi obrotowe, więc z tym rozpędem wpadam znów do środka. Czasami warto się do tego zmusić i kupić coś co na prawdę ci się spodoba. Powodzenia i nie dajcie się niebieskim grzywkom!






Bloguję dla przyjemności. Dla przyjemności wydaję pieniążki. Tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności wypijam kawę za 16 zł zamiast napić się w domu za 2. Każdy może powiedzieć, że jestem egoistką i ja się z tym zgodzę. Ale czy codzienność nie staje się bardziej znośna kiedy rozpieszczamy samego siebie, kiedy spędzamy ją z ludźmi, dzięki, którym zapominamy o tej drugiej stronie mocy? Pomimo tego, że wakacje się skończyły ja mam do was mały apel - dziś jest najważniejsze. Banalne? Banalne. Więc? Just do it! (Proszę o składanie datków na mojego prawnika, gdyż czuję, że w ciągu paru minut przyjdzie pozew za użycie hasła reklamowego Nike.)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Fashion | Classic is good.

Mogłabym zacząć kolejny post marudząc, że nie mam na nic czasu, ale nie. Chociaż właściwie to zrobiłam... nie ważne.  Dziś mam dla was efekty pracy z Agatą, które dopiero teraz wstawiam. Post piszę w pracy, a pan pijak nie daje za wygraną i chce dostać rabat. Dać mu?

Kobiety kochają ubrania i marzą o pięknej garderobie.  Kto by nie chciał zaszaleć na Fifth Avenue czy coś like that. Ale co właściwie sprawia, że jednej bluzki nie wyrzucimy nigdy? Cena w tym przypadku nie gra roli. Nasze ubrania to nasze wspomnienia. 

Moją pierwszą firmową rzeczą kupioną za WŁASNE PIENIĄDZE były leginsy we wzory, które możecie zobaczyć w poście Street is me, do którego dodam link dopiero jak wejdę na kompa. Mam do nich ogromny sentyment chociaż zupełnie już nie pasują do mojej garderoby.

Zastanówcie się,  na pewno też macie coś takiego.  Bluzka z super festiwalu z przyjaciółmi?  Ubłocone botki z mega imprezy czy może sukienka z pierwszej randki? Na pewno to pamiętacie! Dajcie znać w komentarzu jaki jest wasz ulubiony ciuch i dlaczego. Czekam na ciekawe historie. (:

Klasycznie na tym świecie co druga rozmowa dotyczy banknotów, ale to co ma dla nas największą wartość pieniędzy nie dotyczy.  Nawet biorąc przykład z moich leginsów, były pierwsze.  Wydałam dwa miesiące pracy na nie ale było warto.  Bo ubierając je czułam się jak milion, a nawet trylion dolarów.  Ubrania to nasi niemi przyjaciele,  oni pamiętają każdy nasz uśmiech,  naszą łzę i zawsze są przy nas. Czy nie uważacie, że to dziwne, że wszystko porównuje do ludzi? Ja zaczynam się obawiać.

sobota, 16 sierpnia 2014

AfterParty | Czyżby lato się skończyło?

Czasu mam tyle co co słońca na tym letnim niebie, niewiele. Tak czy owak musimy się z tym pogodzić - lato się kończy. Minęło szybko? BŁĄD, minęło z prędkością światła. A ja spędziłam je w czterech ścianach mojego ekskluzywnego butiku. Jeszcze parę tygodni a będzie mi tego brakować jak niczego innego. Nie smęcąc dalej, przecież o czymś trzeba będzie napisać we wrześniu, zarzucam poniżej parę moich instafotek nie zawsze opublikowanych. Enjoy!






Wczoraj byłam na cudownej sesji z Agatą Tunią. Już w najbliższym czasie opublikuję więcej fotek. Ciężko było się zgadać, ale myślę, że warto było czekać. Podczas spotkać z Agatą zajmujemy się nie tylko cykaniem zdjęć, ale większość czasu rozmawiamy. Oj moi drodzy... możecie mi zazdrościć. (:













Taki liścik znalazłam na płocie jak biegłam do pracy. Szczecin mnie codziennie zaskakuje czymś innym. Ale jak widać poszkodowanym nie brakuje natchnienia i nawet troszkę zarymowali. A może to był dom Soboty? Who knows... Jeżeli tak, radzę szybko oddać ten dywan.












Szczecin się rozwija, a ja staram się za tym nadążyć. Obok macie zdjęcie nas odkrywców, tym razem na nowej hali. Wszystko pięknie ładnie dopóki Maciej nie odkrył przede mną darmowego wi-fi. Fifi-rifi mną zawładnęło i jedyne co pamiętam z końcówki meczu to wynik... albo i nie. Chyba jestem uzależniona.












W tym tygodniu dostałam cudowne kwiaty i spełniło się jedno z moich marzeń, które w wolnej chwili wykreślę z listy. Zostało mi jeszcze jakieś milion marzeń ale uwierzcie drogie panie, taki prezent na długo się pamięta. No dalej śmiało dżentelmeni, czy to nasz uśmiech nie cieszy was najbardziej? (:











Jeżeli tak jak JA, nie umiecie używać pianki, NIE RÓBCIE TEGO! No chyba, że chcecie wyglądać jak ja na zdjęciu obok. Cały dzień wyglądałam jakbym właśnie uciekała przed tsunami a ono i tak mnie dopadło. Jak już się nauczę okiełznać moje włosy to się pochwalę, na razie muszę wyrzucić piankę, DALEKO!











Tak jak mówiłam, wakacje się kończą, a ja... nawet nie otworzyłam tej książki. Nie mam najmniejszego zamiaru tego zrobić. Czeka mnie ostatni rok nauki, po którym już nic nie będzie takie jak teraz. Czy się boję? Jak cholera. Ale przecież co ma być to będzie, a coś mi mówi, że będzie dobrze.







Mam nadzieję, że nie zostawiliście mnie na dobre przez to, że nie mam czasu i czasami odwiedzacie bloga. Jeśli tak to TAK TRZYMAĆ! Liczę na was. (:


niedziela, 10 sierpnia 2014

Check it! | Z tego nigdy nie wyrośniesz!

Jestem złym blogerem, jestem złym blogerem, bardzo złym... może po prostu potrzebowałam czasu aby poukładać sprawy swoje i nie swoje. Powracam po raz kolejny i obyście mnie nie zostawili. (:


Pomimo tego, że jestem wredną zołzą, gdzieś tam w środku jestem małą dziewczynką. Na dole macie mój ranking 7 filmów z których się nie wyrasta NIGDY! Przynajmniej ja kiedy tylko słyszę, że będzie można je obejrzeć to lecę po popcorn. Wstyd? Ani trochę!

7. Harry Potter

Harrego można albo kochać albo nienawidzić. Ja kocham. Chociaż znam osoby, które uważają, że okularnik machający różdżką i jego rudy przydupas nie są godni sławy. Ja za każdym razem lecę przed telewizor i wlepiam wzrok w ekran. Moja ulubiona część? Pierwsza.

6. Zaplątani


Super historia, która przez animację jest jeszcze bardziej magiczna. Bajka z przesłaniem dla dzieci, dla dorosłych. Według mnie to mała historia miłosna, a końcowa scena pod lampionami? No, która z pań o tym nie marzy? Zabawnie, muzycznie i godne polecenia. Mój ulubiony!

5. Shrek


Jak to zwykle bywa, pierwsza część była najlepsza. Nie jest to jakiś mój faworyt, ale jak jest w telewizji to oglądam. No jak większość. Nie wiem czy jest sens pisać coś więcej, bo to znane lubiane i blah blah.

4. Indiana Jones


Jeżeli moje drogie panie byliście takimi brudaskami jak ja i waszym największym marzeniem było przeszukiwać świątynie Majów to film jest właśnie dla was. Ja jestem wielką fanką Jones'a i skakania po lianach. Przecież każdy lubi czasami się pobrudzić, a przy okazji znaleźć antyczny skarb. Ot taka o, zwyczajna niedziela.

3. Asterix i obelix


Niestety to jedyny zwiastun jaki mogłam dodać. Nie wiem co jest ale moje YT wariuje. Na początek dodaję : Misja Kleopatra i 12 prac Asterixa najlepsze. Galowie, którzy od lat powstrzymują legiony Cezara? Czemu nie? Łyk magicznego napoju i świat stoi otworem, skąd my to znamy? Ave Katia, ave ja!

2. Ratatuj



Dobre jedzeniae, Paryż, ekstrawagancki krytyk i mały szczurek. Tak w skrócie można opisać historię, którą na pewno wszyscy oglądali. Historia tak samo prawdopodobna jak załagodzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale może czasami właśnie trzeba wyłączyć myślenie i zanurzyć się w ten animowany świat pachnący Ratatujem.

1. Kosmiczny mecz



Film tak stary jak ja! I wciąż fenomenalny numer jeden! Ale czego się spodziewać kiedy w jednym filmie grają dwie mega gwiazdy, Jordan i Bugs? Jeżeli tylko moja wewnętrzna dziewczynka ma ochotę na kino to włączam właśnie to. Gwiazdy koszykówki z gwiazdami kreskówek. A wy macie już bilety na Space Jam?


Mogłabym wymienić jeszcze z milion bajek czy filmów, ale wtedy nie mielibyście po co komentować a na to liczę. Czekam na wasze propozycje. (:

czwartek, 7 sierpnia 2014

Lifestyle | Jestem kobietą i mam lepiej!

Mam nadzieję, że nie przyprawię was o palpitację serca, ale zdanie mam wyrobione od dawna. Tak, jestem kobietą i uważam, że mam w życiu łatwiej! Już słyszę te lamenty i wycie. Jak to łatwiej? Przecież musimy rodzić dzieci, zmagać się z okresem czy codziennie rano wyglądać jak Angelina Jolie na czerwonym dywanie. Wymówki na poziomie podstawówki. Nikt mnie przecież nie zmusi do urodzenia dziecka, codziennie mogę wyglądać jak bezdomny (taką już mamy modę), a za kobiecie "dolegliwości" mogę winić tylko i wyłącznie ewolucję.


Mam nadzieję, że się nie narażę, a jeśli to przynajmniej będę miała pewność, że ktoś to czyta. Oto parę moich powodów czemu jestem szczęśliwa, że urodziłam się kobietą.

1. Jeżeli przypadkowo sterroryzuję jakąś wioskę zostawiając po niej jedynie garstkę pyłu zawsze mogę to zwalić na TE dni.

2. Zawsze znajdzie się wolne miejsce, ktoś kto otworzy drzwi, podwiezie do domu czy otworzy słoik.

3. Jechałaś pod prąd? Po prostu się uśmiechnij lub zrób minę szczeniaczka.

4. Idąc na randkę teoretycznie możesz zapomnieć portfela, nie pochwalam, ale zaliczam do plusów.

5. Jeżeli czegoś bardzo chcesz wystarczy, że będziesz odpowiednio długo marudzić.

6. Odnosząc się do punktu 5. Chcesz iść do kina pomimo tego, że twój ukochany pracował cały dzień, a teraz leci finał Ligii Mistrzów, na który czekał pół roku? Pójdziesz do tego kina. Twój chłopak ma ochotę na seks? Boli cię głowa. Koniec tematu.

7. Mogę chodzić z moją przyjaciółką za rękę, dawać buziaczki czy przytulać cały dzień i nikt mnie nie posądzi o homoseksualizm.

8. W podstawówce nauczyciele zawsze byli po mojej stronie. Można było bezkarnie przyłożyć amantowi, który ciągnął mnie za warkocze.

9. Nikt ode mnie nie oczekuje, że będę utrzymywać rodzinę, czysto teoretycznie.

10. Kiedy masz gorszy dzień wystarczy, że założysz mini i możesz się dowartościować. (:


Czy przesadzam? Może. Ale drodzy panowie kochacie nas. My oczywiście was też, ale bądźmy szczerzy to zawsze kobiety były muzami i natchnieniem artystów. To najczęściej właśnie panie są portretowane, podziwiane i ogólnie szanowane. Takie z nas święte krówki czego raczej radzę nie nadużywać. A naszym drogim dżentelmenom radzę nas dobrze traktować i nie denerwować, w końcu nie bez powodu najgorsze klęski żywiołowe w tym huragany są nazywane kobiecymi imionami. (:


Jeżeli macie inne powody do radości czekam w komentarzach. Nie zgadzacie się? Wiecie co robić.

niedziela, 3 sierpnia 2014

AfterParty | Tak to się zaczęło.

Na parę dni odcięłam się od internetów i powracam z nowym cyklem, którego pomysł podrzuciła mi Sylwia w komentarzu (buziaczki i dziękuję). Dlaczego AfterParty? Bo zamierzam tu publikować moje zdjęcia przedstawiające to co robię kiedy nie pracuję, ani nie bloguję. Myślę, że wam się to spodoba. Jeśli regularnie tu bywacie to dobrze wiecie, że nie zawsze piszę serio. Bawcie się dobrze i śmiejcie ile wlezie. Buźka!

For a few days I cut off from the internets and come back with a new cycle, the idea gave me in the comment Sylwia(kisses and thank you). Why AfterParty? Because I'm going to publish my pictures of what I do when I'm not working and blogging. I think you'll like it. If you are regularly here you know I don’t write seriously. Enjoy and kisses!





Skoro już jesteście na moim blogu to się pochwalę. Lata trenowania robią jednak swoje. Kiedy tylko mam czas ćwiczę w domu. Z czegoś trzeba być dumnym. (:


If you are already on my blog I’m gonna boast a little. Years of working are making their. When I got a freetime, I’m working out at home. You must have something to be proud of. (:







O ćwiczeniach mówiąc... musicie spróbować ptasiego mleczka od Milki! Za tą reklamę dostałam dokładnie tyle samo co za pozostałe i za te pieniądze kupię sobie duże nic. Ale wy nie bierzcie przykładu i lećcie po Milkę! Nie pożałujecie, oj nie. 

About workout ... you must try "ptasie mleczko" from Milka! For this ad I got a lot of money and I'll buy a BIG NOTHING. But you can be better so go for your Milka! You'll like it, I promise.







Zawsze chciałam mieć takie zdjęcie. Jednym z moich dziwactw jest to, że jak zmywam makijaż rozmazuję go niczym muzycy z KISS. Oj drodzy panowie, nie wiecie jaka to frajda!

I always wanted to have a picture like this. One of my freaks is that I wash makeup smearing it like musicians from KISS. Oh dear gentlemen, you do not know what fun it is!








 
Takie cudeńko znalazłam parę dni temu idąc do pracy. Uwielbiam street art i właśnie takie malutkie jego przejawy. Ale przecież to wandalizm, jesteśmy ślepi. 


Such a pretty thing I found in Szczecin! I love street art and that kind of expressions. But it's vandalism, we are blind people, we are blind.







Piszę tego posta i nie zgadniecie... zaczął padać deszcz. Pogoda iście wakacyjna, a upały nie odpuszczają. Ale przecież mamy wakacje! Przestańmy marudzić, zjedzmy loda i idźmy się opalać.


I'm writing this post and you won’t guess ... it started to rain. The weather is truly holiday, and the heat is not forgiven. But we have a holiday! Let's stop grumbling, eat ice cream and go sunbathe.




 



Kocham nowe butelki Coca Coli. Ja wybrałam swoją. Macie jakąś ulubioną? Czekam na komentarze.



I love the new bottles of Coca Cola. I chose that one. Do you have a favorite? Waiting for comments.







Idzie zima! Kup czapkę na Putina. Miałam nie dodawać zdjęć z pracy, ale... czy Ukrainka w sybirskiej czapce to nie jest kwintesencja wschodu? Dorysować wódkę zamiast telefonu i będę chodzącym stereotypem. Niestety, czapki nie kupiłam.


Winter is coming! Buy a hat like Putin’s. I promised to not post photos of work, but ... Ukrainian girl in Siberian hat isn't the essence of the East? just add vodka instead of the phone and I'll be a walking stereotype. Unfortunately, I did not buy that hat.





Znowu przepraszam za wszytskie błędy językowe ale walczę z nimi. Poprawki mile widziane, a moja twarzoksiążka zaprasza KLIK!

piątek, 1 sierpnia 2014

Just TwoCommas | Lipiec 2014

Wczoraj minął ostatni dzień lipca i mam dla was małe podsumowanie. Właściwie chciałam to napisać wczoraj, ale mój czas wolny został bardzo ograniczony. Można powiedzieć, że bloguję "na poważnie" od lipca, więc bardzo mnie cieszy liczba gości. W tym miesiącu miałam okazję współpracować z Agatą Tunią i jeszcze przynajmniej jedna sesja mnie czeka, chociaż nie ukrywam, że chciałabym ich więcej.


To moje ulubione zdjęcia z tego słonecznego miesiąca. Dajcie znać, które wam się podoba najbardziej. Czekam na komentarze. No i oczywiście zapraszam do przeczytania zaległych postów, wszystko znajdziecie klikając Fashion po prawej. (:

W tym miesiącu odwiedziło mnie ponad 2k osób za co każdemu z osobna dziękuję. Wszystkie miłe i te mniej miłe komentarze i wiadomości się liczą. Najchętniej oglądaliście mój pierwszy post ze stylizacją (linkuję) Cudzie chwalicie, swojego nie znacie. Cieszy mnie to podwójnie, może w końcu ludzie zrozumieją, że Szczecin NIE jest wioską z tramwajami. (:

W lipcu podzieliłam się z wami moimi 5 must watch i byłam mega zaskoczona, że wdaliście się ze mną w dyskusję. Pamiętajcie, że każdy wasz komentarz cieszy mnie bardziej niż dziecko się cieszy na widok iPhona pod choinką.

W tym poście mam na prawdę sporo linkowania, więc dosyć chwalenia się. Teraz tak niby przypadkiem wspomnę, że czekam też na wasze lajki na twarzoksiążce (przypadkowy link).
Buziaczki i cieszcie się wakacjami bo ZOSTAŁ jeszcze miesiąc. Szklanka jest do połowy pełna, prawda? (: